Zimbek

Ten pierwszy raz

Lipcowy deszcz w jasnym kapelutku.

Był to lipiec, drugi dokładnie, 2011 roku. Szalony weekend zresztą. Koledzy podróżowali autostopem po Polsce i tego wieczoru mieli zatrzymać się u mnie na noc. Sam zresztą też uciekałem rano do Wrocławia. Wszystko takie w biegu, improwizowane.

Na scenie letniej miał odbyć się ABS, czyli Artur Barciś Show. Gorzów słynie z tego letniego cyklu imprez, więc wiedząc, kto będzie miał występ, czym prędzej postanowiłem zgłosić na Barcisiowym Forum chęć pojawienia się.

Na miejsce dojechałem z towarzyszami podróży, przyjacielem Stachem, mamą i dziadkiem, pełniącym funkcję szofera. Był wczesny wieczór, dziewiętnasta, no może trochę wcześniej. Zajęliśmy miejsca w tylnych rzędach. Pamiętam straszny ziąb i deszcz. Ubrany tylko w marynarkę niekoniecznie przemarzłem, ale aura sprzyjająca opalaniu się to nie była.

Występ zaczął się równo z czasem. Pamiętam, że Bohater Wieczoru wybiegł z budynku teatru i przez środek publiczności wbiegł na scenę. Było wszystko, co być powinno: piosenki, wspomnienia i opowiastki związane z Ranczem, Miodowymi Latami i pracą w teatrze. Było zabawnie, momentami poważnie, ale cały czas w pozytywnym klimacie. Nie było osoby, która by się nie uśmiechała. Mimo kiepskiej pogody, chłodu i deszczu, mimo późnej pory, każdy czerpał radość z tego, że może obcować z osobą Artura Barcisia. Czyniłem tak i ja.

Przedstawienie mijało bardzo szybko. Bisy, koniec… Ludzie powoli zbierali się do domów. Grupka fanów czekała na Aktora, aby zrobić zdjęcie, zagadnąć czy poprosić o autograf. Czekałem spokojnie wraz z innymi, nie przepychając się, by nie siać spustoszenia.

I w tedy… Nigdy nie zapomnę rzuconego w moją stronę:

  • Cześć Zimbek !

Czasu na rozmowę nie było zbyt wiele. Kilka zdań, miłych słów i wzajemna radość ze spotkania. Pamiętam pamiątkowe zdjęcie, a w zasadzie dwa ujęcia. Artur występował na scenie w jasnym letnim kapelusiku. Na pierwszym zdjęciu jestem bez kapelusza, a na drugim już „w”. Tuż przed drugim pstryknięciem zostałem w niego znienacka przystrojony. Przy mojej posturze wyglądam w nim dość groteskowo.

Niesamowite było to spotkanie! Dla mnie, wielkiego fana „Miodowych Lat”, poznanie osobiście „Tadeusza Norka”, było wtedy czymś nie do opisania! Teraz wiem jednak, że przede wszystkim poznałem wybitnego aktora, a przy tym tak normalnego i otwartego na innych człowieka!

Zimbek