W kilku słowach...
gr. 22

Grudzień 2008


Deprecated: Korzystanie z elementor/widgets/widgets_registered uznawane jest za przestarzałe od wersji 3.5.0! Zamiast tego proszę użyć elementor/widgets/register. in /home/barcis/ftp/bohun/wp-includes/functions.php on line 5758

Deprecated: Funkcja Elementor\Widgets_Manager::register_widget_type jest przestarzała od wersji 3.5.0! Zamiast jej proszę użyć register. in /home/barcis/ftp/bohun/wp-includes/functions.php on line 5383

…a u mnie już tak świątecznie
…że taka oto kolęda mi się napisała:

Kolęda dla ludzi
Ta kolęda jest dla ludzi
Nie dla Boga, bo Go nudzi
Pewnie już tych kolęd mnóstwo
Gdzie w co drugiej, to oszustwo
Że już dziś, już dziś tej nocy
Każdy chętny do pomocy
Będzie dla bliźniego swego
I uśmiechać się do niego
Od tej chwili zawsze będzie
Moi mili? To jak będzie?

Dzień Bożego Narodzenia
Takie moje przemyślenia

A gdyby tak te życzenia
Te czułości i marzenia
Co je przy opłatku słychać
Gdy nie można już oddychać
Od nadmiaru tej miłości
Zmienić w gram…przyzwoitości?
Co tam gram, choć cząstkę grama
To kolęda nam się sama
Tak rozświeci, tak rozpali
Że Pan Jezus hen tam, w dali
Bardzo chętnie ją usłyszy
W tej Świątecznej nocnej ciszy
Więc, dziś przyrzeczenie składam
I Wam również podpowiadam
Nie, że zawsze będę miły
Toż to zamiar ponad siły
Od tej chwili, głodny, syty
Zawsze będę przyzwoity
Toż nic więcej nie potrzeba
Żeby dostać się do nieba.

Artur Barciś.

Gwiazdy na dobranoc

Właśnie ukazała się książka, w której jest moja bajka pt. „Antek”. To pierwsza książkowa publikacja moich literackich wypocin. Bardzo się cieszę, bo wygląda naprawdę ślicznie.

Jestem, oczywiście jedyn z wielu autorów (min. Beata Tyszkiewicz, Marcin Prokop, Robert Janowski, Anita Lipnicka), ale z powodów alfabetycznych, moja bajka jest pierwsza, z czego cieszę jeszcze barciś. Nie będę nikogo namawiał do jej zakupu, bo nie chcę tu wyręczać speców od reklamy, komercyjnego bądź co bądź, wydawnictwa, ale domyślam się dlaczego, ta książka ukazała się akurat przed gwiazdką. I bardzo dobrze, bo to dobrze, że ludzie kupują sobie książki w prezencie.

Szarańcza, tydzień po premierze

Tak to jest z takimi przedstawieniami. Są kontrowersyjne i dlatego opinie są skrajnie różne. Jednym się podoba bardzo, a dla innych, to zupełne dno.

Recenzje w gazetach są raczej złe, albo bardzo złe. Podobnie jak przy okazji wcześniejszych naszych premier, krytycy postanowili dość okrutnie obejść się ze zmianą jakiej dokonała w Ateneum, Izabella Cywińska. Cóż, ich zbójeckie prawo.

Dzisiaj na „Szarańczy” był mój syn Franek, któremu przedstawienie się podobało. Nie, żeby był jakoś bardzo zachwycony, ale uważa, że spektakl robi wrażenie, szczególnie na młodzieży. Teatr, który jest zaproszeniem do rozmowy, a to już bardzo dużo. Nieskromnie powiem, że podobała mu się moja rola, ale głównie dlatego, że takiego ojca jeszcze nie widział.

„Szarańcza”. Premiera.

Dzisiaj premiera „Szarańczy”. Przedstawienie jest gotowe i zapięte na przysłowiowy ostatni guzik. Tylko, że premiery, zazwyczaj nie są najlepszymi wersjami spektaklu. Trema aktorów, nieprzewidywalne reakcje publiczności, wpadki techniczne itd. powodują, że przedstawienie, które powinno być najlepsze, jest …no właśnie.

Mam skojarzenie z meczem piłkarskim. Na pewno się odbędzie i na pewno drużyna będzie gryzła trawę (czyt. scenę) żeby wygrać. Ten spektakl wymaga niesamowitej współpracy całego zespołu i o to jestem spokojny, bo wszyscy mamy poczucie, że uczestniczymy w czymś naprawdę wyjątkowym. Bardzo jestem ciekaw jaki będzie wynik tego meczu. Czy publiczność Ateneum jest w stanie zaakceptować taką formę teatru. A może dzięki „Szarańczy” do teatru im. Stefana Jaracza, przyjdzie publiczność, która od dawna do nas nie przychodziła, bo nie spełnialiśmy jej oczekiwań. Publiczność, szukająca nowoczesnego spojrzenia na teatr, publiczność wymagająca, chętna do dyskusji o kondycji współczesnego świata i otwarta na odważne propozycje. Dziś o 19 „szmata (czyli kurtyna) w górę”, choć szmaty nie ma i wiadomo tylko jedno….ok 21 będzie po premierze. Trzymajcie kciuki.

„Szarańcza” przed premierą

To naprawdę będzie w Ateneum coś zupełnie nowego. Sam nie wiem, czy się cieszyć, czy bać. Nigdy nie przepadałem za takim teatrem, a teraz myślę, że go po prostu nie rozumiałem.

Biorąc udział w „Szarańczy” zaczynam powoli wchodzić w ten świat i co tu dużo gadać, zaczyna mi się podobać. Jeśli to wszystko uda się złożyć do kupy, to jest wielka szansa, że powstanie niezwykłe dzieło, które w każdym z widzów pozostawi niezapomniane wrażenie. Jedno jest pewne. Ten spektakl nie przejdzie bez echa! Idę spać, bo mam dwie próby generalne i muszę być w formie. Mam straszną tremę. Jak zwykle.