W kilku słowach...
cze 22

List od Pani Aleksandry

Dzień dobry Panie Arturze.
Kilka dni temu przeczytałam „Rozmowy bez retuszu”. Lubię tego typu lekturę i chętnie sięgam po wywiady z ciekawymi ludźmi.Cenię Pana jako aktora, ale pamiętam,że zaintrygował mnie Pan dobrych lat temu, gdy w jakimś piśmie przeczytałam o Pana „swetrowej” działalności. Może wtedy pierwszy raz dotarło do mnie, że ludzie, których znamy z przeróżnych kreacji w teatrze, na ekranie, których często podziwiamy, niekiedy przesadnie gloryfikujemy ( w takim ujemnym jednak znaczeniu), to w końcu też, mniej lub bardziej zwykli ludzie, posiadający swoje problemy, ale też i radości, pasje… I po co ja to Panu piszę..? To mój odwieczny problem – nie umiem krótko i zwięzłowato… A chciałam po prostu napisać, że trochę z braku czasu, trochę na deser, zostawiłam sobie do przeczytania na później – bajkę. Dziś ją przeczytałam. To był nie tylko deser, ale prawdziwa uczta! WSPANIAŁA! Wciągająca, intrygująca, ale przede wszystkim wzruszająca. Tak pięknie „po cichutku” przemycił Pan w niej tę największą z życiowych wartości. Bardzo Panu dziękuję. W dzisiejszym świecie miłość często spychana jest w ciemny kąt życia, a ludzie choćby i chcieli… boją się o niej mówić. Wstydzą się miłości. Boję się że za lat parę, będziemy społeczeństwem martwym uczuciowo. Jestem nauczycielką (27 lat pracy) i niestety wraz z upływem czasu coraz częściej widzę to, o czym wyżej napisałam. Niestety, współczesna literatura (również ta dla dzieci i dla młodzieży) nafaszerowana jest tą dzisiejszą oschłością, brutalnością, o wulgarności nie wspominając. Tym bardziej wdzięczna Panu jestem za tę ciepłą „Trzecią nutę…” Sprawiła mi wiele radości ( choć łez też sporo wycisnęła). Mam nadzieję, że pisze Pan dalej – i dla nas dorosłych, i dla młodszych. Potrzeba nam takiej lektury. Lektury, która uwrażliwia, zagląda w te nasze zapomniane lub ukryte zakątki duszy, która zmusza do zastanowienia, co tak naprawdę się liczy, która wygładza nasze codzienne chropowatości.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale nie umiałam inaczej. Raz jeszcze dziękuję i za książkę, i za wszystkie wspaniałe kreacje.Życzę tego co najlepsze –
Aleksandra Katafiasz

Dziękuję