Spinka

Ten pierwszy raz

Nasze pierwsze spotkanie? To było tak dawno temu, że chyba najstarsi górale nie pamiętają, czyli moje jedno dziecko temu. Aż mnie to zaskoczyło. Na pewno „to był maj, Pachniała Saska Kępa, szalonym, zielonym bzem”, jak śpiewała Maryla Rodowicz.

Zanim miało miejsce to nasze pierwsze spotkanie, Artur pewnego dnia udzielił wywiadu. Na zakończenie zaprosił do odwiedzenia forum, na którym codziennie bywa. A że brzmiał bardzo przekonująco, życzliwie i jakoś tak szczerze, pewnego dnia weszłam i tak to się zaczęło.

Osobiście poznałam Artura na oficjalnym zlocie BF-u jakieś trzy lata po powstaniu wikipedii, trzy miesiące po uruchomieniu serwisu społecznościowego, zwanego dzisiaj Facebook, dwa lata przed powstaniem polskiego serwisu nasza-klasa.pl, czyli dokładnie 15 maja 2004 roku w Warszawie.

Pamiętam, tego BarciśFanowego /BF-owego/ dnia my wszyscy zlotowicze gromadnie podjechaliśmy pod budynek teatru autokarem, którym kierował nasz BF-owy Strażak. Pogoda była zlotowa, tzn. trochę lało a trochę nie 🙂 Siedziałam obok Endiza, rozmawialiśmy, Warszawa co chwila dudniła donośnie deszczem, spływającym po szybach, a ja delektowałam się klimatem naszego forum, który w tamtym czasie, w tym autokarze, bardzo się zmaterializował. Było wesoło.

Jeszcze bardziej było, gdy wyszliśmy z teatru po obejrzeniu komedii „Biznes”, w którym grał Artur m.in. z Warchulską, Korcz, Nejmanem i Trońskim. Czekaliśmy na naszego Dyrektora Zamieszania przed budynkiem teatru. Podszedł do każdego z nas witając się. Były uściski, buziaczki, „misiaczki” i takie tam różne. Jak to zwykle i tradycyjnie (teraz to już wiem).

Artur podszedł również do mnie i po prostu powiedział: „Ty jesteś na pewno Spineczką” i przywitaliśmy się jakbyśmy znali się od dwóch dekad. Bardzo mnie to zaskoczyło. Zobaczył mnie pierwszy raz na oczy i po prostu wiedział. Otwartość, szczerość, prostolinijność Artura przebijająca się przez litery zapisywane na forum, a w tej jednej chwili stały się (nie tylko dla mnie) rzeczywistością.

Kilka dni przed zlotem poszłam na spacer na plażę i nazbierałam trochę naszych polskich muszelek. Podzieliłam je, popakowałam w malutkie paczuszki. Na tym zlocie każda osoba dostała ode mnie taką niespodziankę znad morza. Niedawno Poezyjka, którą też dobrze zapamiętałam z tego zlotu, przypomniała mi o tych muszelkach.

Spinka z Muszelkowa (zwanego oficjalnie Gdynią) czyli ja, tak oto zapamiętała swoje pierwsze spotkanie z Arturem i społecznością BF-ową.

PS. Nie wyobrażam sobie zlotu BF bez ogniska 😉

Spinka