W kilku słowach...
sie 13

Pomidor

Środek lata, w Warszawie pusto jak po zarazie. Jeździ się cudownie, bo korków nie ma, ale mimo wszystko jakoś dziwnie. Latem dziwi mnie wiele rzeczy, a tego lata to już z zadziwień wyjść po prostu nie mogę. Nie mówię o tym, co mnie zadziwia tradycyjnie, czyli powód, dla którego setki tysięcy ludzi jadą nad nasze zimne morze, by w potwornym ścisku leżeć plackiem na plaży. Dlaczego to robią? Pomidor. Dzięki temu bez problemu mogę dojechać do teatru. Gram w te wakacje prawie codziennie, co w sezonie ogórkowym też jest trochę dziwne, ale widać pomysł jest dobry, bo na każdym spektaklu komplet widzów. Na Stadionie Narodowym też był komplet, ale spektakl jednorazowy, więc nic dziwnego. Kaznodzieja z Ugandy, który podobno wskrzesił 27 osób, a ilu uzdrowił trudno zliczyć, zgromadził prawie 60 tysięcy ludzi. Nie wiem ilu liczyło na uzdrowienie i ilu uzdrowionych zostało, bo widocznych uzdrowień nie udało się dostrzec, ale podobno nie było nikogo, kto by żałował wydanych 40 zł. Tak, czy inaczej 50 tys. (odliczyłem vipów) razy 40 zł, to jak by nie liczyć 2 miliony. Właśnie się dowiedziałem, że uzdrowiciel niebawem wróci, więc chyba się opłacało. Stadion Narodowy jest nieopłacalny? Pomidor.

Część warszawiaków postanowiło w drodze referendum odwołać prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz. Bo miasto rozgrzebane, bo tunel zalało, bo ze śmieciami nie zdążyła na czas, bo to, bo tamto. Trzeba się spieszyć, bo wybory samorządowe za rok, a wtedy nie daj bóg druga linia metra będzie oddana, bałagan w śródmieściu się skończy i Bufetowa będzie miała się czym chwalić. Referendum to spore pieniądze z naszych podatków, ale co tam, najważniejsze to dołożyć Platformie. Mam wiele zastrzeżeń do HGW, ale uważam, że jeśli się chce zmieniać kierownika budowy w trakcie inwestycji, to trzeba mieć gwarancję, że jego następca będzie lepszy. Mamy taką gwarancję? Pomidor.

Oczyszczalnia ścieków Czajka miała być kataklizmem dla okolicznych mieszkańców, (do których i ja się zaliczam), a jest nowoczesną firmą, która wygląda jak stacja kosmiczna. Jeżdżę tamtędy przynajmniej raz w tygodniu i od dawna żadnych niemiłych zapachów nie poczułem. Piekielna spalarnia, której praca miała zagłuszać rozmowy w pobliskim pubie okazała się tak nowoczesna, że nie słychać jej wcale. Straciłem węch i słuch? Pomidor.

W dzieciństwie zabawa w pomidora polegała na tym, że zadawało się różne podchwytliwe pytania, na które zawsze należało odpowiadać – pomidor. Jesteś głupi? Pomidor. Twoja siostra chodzi bez majtek? Pomidor. Moczysz się w nocy? Pomidor. Każda inna odpowiedź oznaczała porażkę. Trzeba było mieć naprawdę dużą odporność żeby nie przegrać. Dlaczego akurat pomidor, a nie ogórek, nie mam pojęcia, ale pamiętam, że często przegrywałem. Wiem, że choć minęło sporo czasu, to znowu przegram, bo wielu z Was chętnie obrzuciłoby mnie pomidorami tylko za to, że te pytania zadałem. Na zgodę (o ile jest możliwa) polecam wakacyjną sałatkę z pomidorów mojego pomysłu:

POMIDORY a’la BARCIŚ

  • 3 średniej wielkości pomidory malinowe
  • garść rukoli, albo szpinaku
  • garść malin (albo truskawek, ale chyba już nie ma)
  • dwie obrane mandarynki
  • garść pokruszonego sera pleśniowego (wszystko jedno jaki)
  • łyżka pokrojonego (nie zmiażdżonego!) czosnku
  • oliwa extra vergine, ocet balsamico (zagęczszony) sól, pieprz.

Pomidory pokroić w ósemki, odciąć zdrewniałe części, dodać rukolę, maliny (albo inny owoc), pokrojone mandarynki, posolić, popieprzyć i delikatnie wymieszać. Czosnek wymieszać z oliwą i zalać warzywa. Posypać pokruszonym serem, pochlapać sosem balsamico. Pycha!!!

Smacznego