W kilku słowach...
kw. 18

Czas czytania

„W życiu może się zdarzyć wszystko, a zwłaszcza nic”. To zdanie z „Platformy” Michela Houellebecqa zapisałem sobie na karteczce i przykleiłem nad biurkiem. Przypomina mi, że każda zmarnowana minuta, każde „nic” w naszym krótkim życiu, to czas zdefraudowany, stracony. To tak jakby posiadać coś niezwykle cennego, jedynego i beztrosko się tego pozbywać, mimo świadomości, że już nigdy się go nie odzyska. Nie chodzi mi o czas na odpoczynek, czy nawet na zwykłe od czasu do czasu, leniuchowanie. Ten czas nie jest stracony, bo „ładowanie akumulatorów”, to nie jest „nic”.

Chodzi mi o czas, który marnujemy na prawdziwe „nic”: słuchanie polityków, którzy przecież zawsze mówią to samo, o czas zmarnowany na staniu w korkach, o czas w kolejce do lekarza, czy jakiegoś urzędu, słowem o czas kiedy nie robimy „nic”, a moglibyśmy robić „coś”. Dlatego będę namawiał Was do …czytania.

Niedawno usłyszałem, że w ubiegłym roku, połowa Polaków nie przeczytała żadnej książki i powoli przestaję się dziwić stanowi naszego słownictwa. Nasza polszczyzna jest coraz gorsza. Kiedy słyszę z ust polityka, albo jeszcze gorzej, dziennikarza, że np. „w temacie patriotyzmu trzeba coś wymyśleć”, to mam ochotę wymyślić mu jakąś dotkliwą i bardzo patriotyczną karę za używanie słów, które nie istnieją (proszę znaleźć w Słowniku Języka Polskiego wyraz „wymyśleć”, powodzenia!).

Lekcja polskiego niech będzie lekcją patriotyzmu! Ostatnio, latając samolotami po kraju, co rusz spotykałem jakiegoś posła (Napieralski, Brudziński, Arłukowicz), ale u żadnego książki w ręku nie zauważyłem. Przecież godzina lotu, to czas idealny na czytanie. Widocznie nie potrzebują. Przypomina mi się stary dowcip o milicjancie, który pyta kolegę, co chciałby dostać na urodziny ” – Może Ci kupię książkę? – Nie, daj spokój, książkę już mam”. Właśnie dlatego, że tak mało czytamy, czyli nie porozumiewamy się za pomocą literatury, nasze słownictwo jest coraz uboższe. Jako Ambasador akcji Cała Polska Czyta Dzieciom czuję się w obowiązku bić na alarm. Róbmy coś! Jeśli sami nie potrafimy się zmusić do sięgnięcia po książkę, bo łatwiej jest włączyć telewizor, albo komputer, to pomyślmy o dzieciach.

Czytanie rozwija dzieci, pobudza ich wyobraźnię, wzbogaca słownictwo, wyzwala kreatywność, otwiera światy, które do tej pory nie istniały. Czytanie dobrej książki jest jak nasz prywatny teatr, albo film. Przez nas reżyserowany i montowany. To my robimy obsadę i sami decydujemy (lub nie) o przerwie na reklamy, robiąc sobie herbatę.

„Życie bez czytania jest niebezpieczne, trzeba się zadowolić samym życiem, a to niesie ze sobą pewne ryzyko”.

To kolejny cytat z Houellbecqa. Zgadzam się z nim całkowicie. Jest niebezpieczne.

Mieli genialny plan. Wymyślili, że jeden drugiego zapakuje w paczkę i wyśle kurierem. Kiedy paczka znajdzie się wśród innych, zdecydowanie cenniejszych, ten zapakowany wyjdzie z pudła, przerzuci fanty z innych pudeł (laptopy, tablety, komórki) do swojego, zapakuje się powrotem, a potem ten pierwszy tego drugiego odbierze jako normalną przesyłkę (wraz z łupem) i po sprawie. Wszystko się udało tak jak zaplanowali, ale kiedy na tzw. mecie cieszyli się zdobytym towarem, nagle zjawiła się policja i genialnych złodziei zgarnęła do …pudła. Okazało się, że kiedy ten zapakowany przekładał gadżety do swojej „przesyłki”, zgubił komórkę, która zaprowadziła stróżów prawa prosto pod jego adres. Gdyby jeden z drugim czytali choć najgłupsze kryminały, wiedzieliby, że tak się kończy każda tego rodzaju banalna kryminalna historia.

P.S. Jeśli chodzi o Houellebecq

a, to polecam i „Platformę” i „Cząstki elementarne”, ale nie namawiam żebyście dawali to do czytania dzieciom. Jeszcze nie. Acha… Wesołych Świąt!