W kilku słowach...
sp. 07

Paszkwil bilansowy…

Chandra połowiczna chodzi za mną krok w krok i jak tak dalej pójdzie, to jak nic udam się w depresję, a to wszystko z powodu wybrakowanej wiosny, ogólnopaństwowego klimatu w tonacji Salve Regina i całkiem prywatnego cykora przed zabiegiem usunięcia osobistej Al.-Kaidy z mojego czerepu. A im bliżej ku temu, tym częściej myślę o sporządzeniu życiowego bilansu zysków i strat, tylko nie wiem od czego zacząć.. od „winien” czy od „ma”?

To MA jakoś sympatyczniej wygląda, więc zacznijmy od tego, co ja też mam…

  • niewątpliwie mam pięćdziesiątkę z małym ogonkiem na karku w charakterze psychicznego garba
  • ciągle jeszcze nadwagę ale dr Dukan bardzo się stara, a ja mu w tym absolutnie nie przeszkadzam
  • piegi i też ich nie wyrzucę, bo niby jak?
  • nałogi… hmmm… ale to same przyjemnostki są
  • usuniętą tarczycę… wola boska i skrzypce
  • nie zdiagnozowaną do końca leukocytozę ..komentarz jak wyżej
  • implancik sympatyczny bardzo, który trzyma jakoś w jednym kawałku mój kręgosłup niepokorny
  • tendencję do popadania w stupor na różne tematy
  • szczęście jak ku…tyzana w deszcz, bo niby dlaczego nigdy w nic nie wygrywam!!
  • połowiczny talent do robienia rzeczy może nie zawsze społecznie pożytecznych ale za to często śmiesznych
  • kilku sprawdzonych przyjaciół
  • oraz kilku sprawdzonych wrogów
  • kochającego mężczyznę, który kupuje kwiaty i nosi na rękach (ciekawe jak długo jeszcze hi,hi,hi)
  • świętą wojnę z ZUS-em
  • sklerozę, nerwicę i bezsenność uporczywą
  • całkiem udane dziecko, niestety już dorosłe, samodzielne i bardzo pyskate…

Ej! To ja dużo mam… A czego to ja nie mam… a otóż na pewno nie mam:

  • kilku fragmentów anatomii ale widocznie mało użytecznych skoro ciągle żyję
  • uśmiechu jak z reklamy i długich warkoczy
  • pieniędzy w ilościach dowolnych żeby móc kupować książki na kopy i kwintale
  • prawa jazdy i na pewno mieć NIE będę
  • wstrząsającej urody
  • łagodnego charakteru
  • cierpliwości i nerwów do polityki oraz politykierów wszelkiej maści i autoramentu
  • wnucząt, ale może się w końcu doczekam…

Jakby nie patrzeć nie jest źle… bywało gorzej, a ludzie chwalili i wychodzi na to, że ja szczęściara jestem… Chyba jestem?…