Artur Barciś

  Foto dnia  

  Księga Gości  

  Forum  

  Download  

  Co tam u mnie...  

 
 
Nowości
O mnie
Doręczyciel - mój blog
Tak sobie myślę...
Galeria
Teatr
Film
Felietony
Kiedyś dla Newsweeka
Listy
Paszkwile Imory
Pomagamy sobie
Co? Gdzie? Kiedy?
Kontakt
Improve.pl
 

Co? Gdzie? Kiedy? - Artur Barciś

Między łóżkami - reżyseria Artur Barciś

Akcja KLUCZYK

Akcja KLUCZYK - adresy punktów

Kampania Komitetu Ochrony Praw Dziecka


Artur Barciś Show

WYWIAD RZEKA

Co myślisz o nowej szacie graficznej

Bardzo mi się podoba

Może być

Jest przeciętna

Nie podoba mi się



  KOPD.pl
  Uwolnij Marzenia
  Dzikie życie



Jęsli chcesz wiedzieć o nowościach i/lub innych wydarzeniach podaj mi swój adres e-mail.


  Felietony
moje felietony

NIEDOROSŁOŚĆ

 Nie wiem, jaką brodę ma ten żart, może bardzo długą, ale ja usłyszałem go niedawno.  – Mamo! Jak dorosnę będę aktorem !  – Albo jedno, albo drugie synku – odpowiada zatroskana mama.                    W garderobach teatralnych żart ten wywołuje salwy śmiechu, co świadczy o poczuciu humoru moich kolegów, mnie jednak skłonił do pewnej refleksji, która wcale nie jest jak mi się wydaje, zabawna.     

więcej »

KWESTA

 Jesień przyszła. Liście z drzew pozrzucała, ludzi poubierała w cieplejsze ubrania, zaludniła apteki i cmentarze. Kwesta na Powązkach w tym roku dłuższa, bo od niedzieli do wtorku. Może więcej kasy się uzbiera na ratowanie zabytków, które dla urzędników są tylko zwykłymi grobami. Ktoś kiedyś kochał, ktoś inny umarł i ten co został, tej miłości wymieszanej z rozpaczą, postawił pomnik. Wynajął artystę rzeźbiarza żeby tę miłość i rozpacz zawarł na zawsze w kamieniu. Rzeźba przedstawiała smutnego anioła pochylającego się nad grobem. Zapłacił sowicie, bo artyście udało się uchwycić w twarzy anioła oblicze jego bliskiej osoby. Przychodził, ozdabiał rzeźbę kwiatami, zapalał świeczkę. Aż nadszedł czas, że i on spoczął obok ukochanej. Od czasu do czasu jacyś ludzie przychodzili jeszcze zapalić świeczkę i pozamiatać liście, ale coraz rzadziej. Dookoła szalała historia, skrzydło anioła uszkodził jakiś przypadkowy odłamek pocisku. Nagrobek obrósł mchem i brudem. 

więcej »

ROCZNICOWA UDRĘKA

 Mówi się, że ludzie najbardziej lubią te piosenki, które już znają. Sam mam czasem takie dni, że na okrągło słucham w samochodzie jednej piosenki, która akurat przypadła mi do gustu. Po jakimś czasie utwór zaczyna mi się nudzić i następuje tzw. „przejedzenie”. Co jakiś czas jeszcze do niej wracam, miło mi kiedy leci w jakiejś radiowej stacji, ale po płytę już nie sięgam. Są też takie piosenki, które kiedyś lubiłem, a teraz gdy je słyszę natychmiast przełączam na co innego, bo przejadły mi się tak, że zaczynam mieć mdłości. Mój wybór. Nie muszę, nie chcę. Pa, pa. Są jednak dwie piosenki, czy raczej pieśni, od których nie sposób się uwolnić. Pierwsza, to nasz hymn państwowy „Jeszcze Polska nie zginęła” , druga to … „Sto lat”. Jeśli pieśń Wybickiego zawsze śpiewam z dumą, a często np. kiedy nasi zdobywają jakiś medal  na Olimpiadzie, mam przy tym łzy szczęścia w oczach, to tej drugiej szczerze nienawidzę.                                                                                                                                                        

więcej »

Prawo Murphyego.

Korek na Targowej. Mam jechać do banku na Bródno wpłacić pieniądze. Nagle widzę wolne miejsce dokładnie naprzeciwko oddziału mojego banku. Nie jest, to „mój” oddział, ale co tam, zaoszczędzę trochę czasu, a może korek się w międzyczasie rozluźni. W banku dwa stanowiska, przede mną trzy osoby; pan z teczką, pani w różowym berecie i pani w złotych kozaczkach z torbą na ramieniu. Nie jest źle, myślę sobie, dobrze zrobiłem. 

więcej »

Czas czytania

„W życiu może się zdarzyć wszystko, a zwłaszcza nic”. To zdanie z „Platformy”  Michela Houellebecqa zapisałem sobie na karteczce i przykleiłem nad biurkiem. Przypomina mi, że każda zmarnowana minuta, każde „nic” w naszym krótkim życiu, to czas zdefraudowany, stracony. To tak jakby posiadać coś niezwykle cennego, jedynego i beztrosko się tego pozbywać, mimo świadomości, że już nigdy się go nie odzyska. Nie chodzi mi o czas na odpoczynek, czy nawet na zwykłe od czasu do czasu, leniuchowanie. Ten czas nie jest stracony, bo „ładowanie akumulatorów”, to nie jest „nic”. Chodzi mi o czas, który marnujemy na prawdziwe „nic”:  słuchanie polityków, którzy przecież zawsze mówią to samo, o czas zmarnowany na staniu w korkach, o czas w kolejce do lekarza, czy jakiegoś urzędu, słowem o czas kiedy nie robimy „nic”, a moglibyśmy robić „coś”. Dlatego będę namawiał Was do…czytania.

więcej »

PIWO

W dzieciństwie miałem ksywę „Bąbel”. Pewnie dlatego, że zawsze byłem mały i drobny jak bąbelek. Nie kochałem tego przezwiska, bo chciałem być duży i przystojny, ale w końcu jakoś zaakceptowałem ten mój szpetny wygląd i nawet po jakimś czasie go polubiłem. Za piwem też kiedyś nie przepadałem, a teraz jest to mój ulubiony trunek. Właściwie jest, to jedyny alkohol, który od czasu do czasu spożywam . Nie lubię wódki, whisky, koniaku, ani innych „ciężkich” alkoholi. Nie dlatego, żebym był jakimś ortodoksyjnym przeciwnikiem tych używek, po prostu mi nie smakują. Prawdę mówiąc, nawet gdyby mi smakowały, to też bym ich unikał, bo bardzo, ale to bardzo nie lubię być pijany. Wiem co mówię, parę razy zdarzyło mi się w życiu „nadużyć” i zawsze kończyło się to fatalnie. Nie mówię nawet o konsekwencjach zdrowotnych typu kac, ból głowy i brak chęci do życia. Ja po prostu, następnego dnia…nic nie pamiętam.

więcej »

ŻYCIENIA

Za chwilę Wigilia, Boże Narodzenie, choinka, prezenty i... życzenia. Pisałem już tutaj kiedyś, że warto wykorzystać tę okazję do znalezienia porozumienia z tymi, którzy wydają się nam niechętni, z tymi, którzy według nas zrobili nam krzywdę, którzy mimo, że są bliscy, to jakiś tacy dalecy. Bo być może wystarczy naprawdę odrobina zrozumienia, wczucia się w sytuację i emocje tego drugiego człowieka i wszystko zacznie wyglądać zupełnie inaczej. Powtórzę po raz kolejny. Dante nie miał racji. Dobre chęci, to bardzo dużo. Życzę Wam dobrych chęci przy wigilijnych życzeniach.

więcej »

ULICZNY ŻART

Niedawno wróciłem z Nowego Jorku i była to podróż naprawdę cudowna. Nie dość, że przyjemnością wielką było dla Polonii naszej, tam na obczyźnie wystąpić, to i miasto zwiedziliśmy i muzea i musicale na Brodwayu udało się obejrzeć. Publiczność nowojorska przyjęła naszą „Dziwną parę” entuzjastycznie, spragniona widocznie dobrej (niech żyje skromność!), polskiej komedii. Komedia, prawdę mówiąc, amerykańska, ale graliśmy po polsku, więc nikomu to nie przeszkadzało. Na dodatek akcja sztuki dzieje się w Nowym Jorku, więc grało się momentami nawet lepiej niż w Polsce. Oczywiście nie obyło się bez zakupów, bo  (że ja dożyłem takich czasów ) mimo, iż NY jest jednym z najdroższych miast w USA, to i tak mnóstwo rzeczy było tańszych niż u nas. Wspominam o zakupach, bo przypomina mi się mój przedostatni pobyt w Stanach, a wraz z nim pewna uliczna refleksja. 

 

więcej »

JEST CO GRAĆ...

Jestem aktorem i kocham swój zawód. Mam szczęśliwą rodzinę i jestem pozytywnie nastawiony do każdego człowieka, którego spotykam na swojej drodze. Wolę być naiwny, niż przesadnie podejrzliwy. Jeśli ktoś mnie o coś prosi, chcę wierzyć, że mogę mu pomóc, choć potrafię rozpoznać, kiedy jestem naciągany. Zima w tym roku była wyjątkowo śnieżna. Bywało, że kiedy późną nocą wracałem z teatru, nie byłem w stanie wjechać do garażu. Wyjścia nie było, łopata i odgarnianie śniegu ostatkiem sił. Rano dzwonek do furtki. – Panie Arturku, głodny jestem, nie chcę za darmo, ale daj pan zarobić, może odśnieżyć podjazd?

więcej »

WRÓŻKA

Późna noc, ekran telewizora. Za stołem siedzi przeciętna kobieta przyjmująca telefony od widzów. Każda minuta połączenia kosztuje określoną kwotę pieniędzy + vat. Od rozpoczęcia programu nie ma, ani chwili przerwy (poza przerwą na reklamy), ludzie dzwonią nieustannie. Dzwonią, bo chcą wiedzieć. Dzwonią, bo wierzą, że kobieta z telewizora powie im jaka ich czeka przyszłość. Bo przeciętna kobieta, tylko pozornie wygląda zwyczajnie. To ktoś naprawdę niezwykły. To wróżka.                – Witam, proszę podać datę urodzenia i imię  – Mam na imię Monika, a data to 17.09.1985. Wróżka ze śmiertelną powagą zapisuje dane na kartce. – Bardzo ciekawy układ.  Czego chce się pani dowiedzieć? – Bo, wie pani, za tydzień wychodzę za mąż i chciałabym wiedzieć, czy mój narzeczony będzie mi wierny. – Proszę podać datę urodzenia ukochanego. Monika zna zasady, widocznie nie pierwszy raz nie śpi w nocy i wiele razy oglądała wróżkę w akcji, bo od razu podaje potrzebne numerki - 11.03.1983. Wróżka sięga po sporej wielkości karty i zaczyna tasować.                                     

więcej »


Strona: 1 2 3 4 5
 
 

© 2002 - 2014 Copyright by Artur Barciś. Wszelkie prawa zastrzeżone.