Artur Barciś

  Foto dnia  

  Księga Gości  

  Forum  

  Download  

  Co tam u mnie...  

 
 
Nowości
O mnie
Doręczyciel - mój blog
Tak sobie myślę...
Galeria
Teatr
Film
Felietony
Kiedyś dla Newsweeka
Listy
Paszkwile Imory
Pomagamy sobie
Co? Gdzie? Kiedy?
Kontakt
Improve.pl
 

Co? Gdzie? Kiedy? - Artur Barciś

You Tube - Artur Barciś zaprasza

Między łóżkami - reżyseria Artur Barciś

Akcja KLUCZYK

Akcja KLUCZYK - adresy punktów

Kampania Komitetu Ochrony Praw Dziecka


Artur Barciś Show

WYWIAD RZEKA

Co myślisz o nowej szacie graficznej

Bardzo mi się podoba

Może być

Jest przeciętna

Nie podoba mi się



  KOPD.pl
  Uwolnij Marzenia
  Dzikie życie



Jęsli chcesz wiedzieć o nowościach i/lub innych wydarzeniach podaj mi swój adres e-mail.


  Felietony
moje felietony

Dopełniacz
 

Nasza Choszczówka, sierpień 2007

Ten felieton nie jest dla wszystkich. Jeśli komuś np. nie przeszkadza, jak ten , czy inny polityk, kaleczy nasz ojczysty język, to może dalej tego felietonu nie czytać.

 

Bo ten felieton będzie właśnie o tym. Wyobrażam sobie, że jest mnóstwo ludzi, dla których, to czy ktoś mówi „ojczyznom”, czy „ojczyzną” nie ma żadnego znaczenia. Przecież wiadomo o jaką(om) ojczyznę chodzi, prawda? Prawda. Ale po coś się do jasnej cholery uczymy w szkole tego polskiego języka, więc może warto mówić i pisać po polsku, a nie po polskiemu. Krew mnie zalewa jak frazesy o „dobru Polski” wypowiadane są tak beznadziejną polszczyzną, że, jak to celnie uchwycił jeden z widzów mojego ulubionego Szkła Kontaktowego w TVN24, „paszport się w kieszeni otwiera”.  Za chwilę, ani paszport, ani nawet dowód osobisty nie będzie na granicy potrzebny, bo granic żadnych w Europie nie będzie. Żeby nas w tej Europie szanowano, musimy również szanować samych siebie, a pierwszym tego objawem winien być  szacunek do własnego języka.

A więc, kochani. Od dzisiaj...

Zanim powiemy wymyśleć, warto przez chwilę pomyśleć i powiedzieć wymyślić, bo tak jest prawidłowo. Jeśli chcemy być przekonywujący, to będziemy bardziej skuteczni, jeżeli będziemy przekonywający, bo tak jest właściwie. Jeśli już coś musi być oczywistom oczywistościom, to już lepiej żeby było oczywistą oczywistością, choć takie pleonazmy zawsze budzą moją niezdrową ciekawość, co taki mówca robił na lekcjach polskiego.

A teraz prawdziwy powód, dla którego nie warto było czytać tego felietonu.

Dopełniacz partytywny. Brzmi strasznie, a jednak używamy tej formy bardzo często, a nawet powiedziałbym, zbyt często. Ileż, to razy słyszy się np. „Daj mi pomidora”, albo „Zjadłem ogórka”, czy „Wysłałam smsa”. A prawidłowo powinno być „Daj mi pomidor”, Zjadłem ogórek” „Wysłałam sms”, ponieważ chodziło nam o całość pomidora, czy ogórka, a nie jego część. Sms też Ania, czy Hania wysłała w całości, a nie jego fragment. Dopełniacza partytywnego używamy (zamiast biernika) wyłącznie wtedy kiedy chcemy zaznaczyć, że chodzi nam o pewną ilość czegoś np. „Dodaj cukru” „Czy dodaj soli”, w domyśle trochę, szczyptę. Jeśli natomiast w przepisie kulinarnym było napisane, że należy przygotować szklankę soli, to potem właściwe jest użycie formy „Dodać sól”, bo już wiemy ile tej soli należy do przygotowywanej potrawy dodać. Brrr.

Jestem więcej niż pewien, że ci z państwa, którym jest obojętne, czy powinno się mówić tak, czy siak, nic z tego co napisałem nie zrozumieli, ale żadnych wyrzutów sumienia nie mam, bo przecież uprzedzałem, że ten felieton nie jest dla wszystkich. Trzeba było nie czytać. Mam jednak nadzieję, że skoro rok szkolny za pasem, to jakiś uczeń weźmie go sobie na lekcję polskiego jako ściągawkę i dostanie szóstkę z dopełniacza partytywnego.

Artur Barciś.

 
« Powrót
 

© 2002 - 2014 Copyright by Artur Barciś. Wszelkie prawa zastrzeżone.