Artur Barciś

  Foto dnia  

  Księga Gości  

  Forum  

  Download  

  Co tam u mnie...  

 
 
Nowości
O mnie
Doręczyciel - mój blog
Tak sobie myślę...
Galeria
Teatr
Film
Felietony
Kiedyś dla Newsweeka
Listy
Paszkwile Imory
Pomagamy sobie
Co? Gdzie? Kiedy?
Kontakt
Improve.pl
 

Co? Gdzie? Kiedy? - Artur Barciś

Między łóżkami - reżyseria Artur Barciś

Akcja KLUCZYK

Akcja KLUCZYK - adresy punktów

Kampania Komitetu Ochrony Praw Dziecka


Artur Barciś Show

WYWIAD RZEKA

Co myślisz o nowej szacie graficznej

Bardzo mi się podoba

Może być

Jest przeciętna

Nie podoba mi się



  KOPD.pl
  Uwolnij Marzenia
  Dzikie życie



Jęsli chcesz wiedzieć o nowościach i/lub innych wydarzeniach podaj mi swój adres e-mail.


  Tak sobie myślę...
dzień za dniem, ale nie co dzień

List do Edith Piaf
 

 Droga Edith,

Wiem, że dostajesz takich listów bardzo wiele, nawet teraz kiedy od dawna nie ma Cię na tym świecie. Mimo to piszę, bo dla mnie jesteś ciągle żywa i tak piękna jak to jest tylko możliwe. Zakochałem się w Tobie dawno, dawno temu i moja miłość trwa nieustannie choć minęło tyle lat. Pewnie widzisz to z nieba, ale piosenka w dzisiejszych czasach nie jest już piękną opowieścią o uczuciach z melodią, którą chce się nucić przez długi czas. Dzisiaj to co nazywają piosenką, to najczęściej prymitywny rytm typu umpa, umpa i tekst , na który Ty nawet byś nie spojrzała. Właśnie dlatego piszę ten list. Chcę żebyś wiedziała, że w Polsce, w teatrze muzycznym w Lublinie powstał spektakl, który jest hołdem dla Twojej twórczości. Wiem, że w każdej sekundzie trwania wszechświata ktoś , gdzieś śpiewa Twoją piosenkę, ale piszę ten list żebyś zwróciła swoją uwagę właśnie na nas. Bo tutaj cofamy czas. Zapraszamy Cię do zobaczenia samej siebie kiedy wędrując po ulicach Paryża zachwycałaś swoim głosem przechodniów. Gdy piosenka „Nocne ćmy” była również opowieścią o Twoim dzieciństwie, a droga do wielkiej kariery wiodła przez kawiarnie i nocne kluby. Chcemy żebyś przypomniała sobie czas gdy po wojnie, będąc u szczytu sławy budziłaś zachwyt całego świata śpiewając „Padam, padam”, czy „Świat na różowo”. Wiemy jak bardzo przeżyłaś śmierć Marcela Cerdana, Twojej największej miłości. Wyobrażamy sobie co czułaś śpiewając piosenkę „Miłość jak ze snu”, która była swoistym epitafium po tragedii, która Cię tak boleśnie dotknęła. Sporo czasu minęło zanim się podniosłaś. Bywało, że ból szukał ukojenia w różnego rodzaju używkach i…innych mężczyznach. Aż  wreszcie znalazłaś tego, który potrafił Cię zrozumieć. Choć był młodszy od Ciebie o wiele lat i cały świat szydził z Waszego związku, okazał się najwierniejszym z wiernych i był z Tobą do końca. Do tamtego końca. Piszę ten list żebyś wiedziała, że nie ma żadnego końca. Bo Ty żyjesz nadal i będziesz żyła nawet za tysiąc lat. Tak wielcy artyści ja Ty nie umierają nigdy. Żeby tak się stało będę robił wszystko żeby pamięć o Tobie Edit nigdy zgasła.                                                       Kocham Cię i nigdy nie przestanę Cię kochać.

Twój wielbiciel Artur.

 

 ...z Polski

 
« Powrót
 

© 2002 - 2014 Copyright by Artur Barciś. Wszelkie prawa zastrzeżone.