Artur Barciś

  Foto dnia  

  Księga Gości  

  Forum  

  Download  

  Co tam u mnie...  

 
 
Nowości
O mnie
Doręczyciel - mój blog
Tak sobie myślę...
Galeria
Teatr
Film
Felietony
Kiedyś dla Newsweeka
Listy
Paszkwile Imory
Pomagamy sobie
Co? Gdzie? Kiedy?
Kontakt
Improve.pl
 

Co? Gdzie? Kiedy? - Artur Barciś

Między łóżkami - reżyseria Artur Barciś

Akcja KLUCZYK

Akcja KLUCZYK - adresy punktów

Kampania Komitetu Ochrony Praw Dziecka


Artur Barciś Show

WYWIAD RZEKA

Co myślisz o nowej szacie graficznej

Bardzo mi się podoba

Może być

Jest przeciętna

Nie podoba mi się



  KOPD.pl
  Uwolnij Marzenia
  Dzikie życie



Jęsli chcesz wiedzieć o nowościach i/lub innych wydarzeniach podaj mi swój adres e-mail.


  Tak sobie myślę...
dzień za dniem, ale nie co dzień

Zagadka
 

Jestem chory. Nic wielkiego, po prostu grypa. Kaszel, katar, lekka gorączka, bóle mięśni i stawów. Biorę jakieś leki, ale i tak wiem, że swoje muszę odleżeć, więc leżę i czekam aż mi się polepszy. I owszem, polepsza się, ale tylko wieczorem i to na krótko, na jakieś 2 godziny. Wtedy kiedy jestem na scenie.

 

 

To zjawisko nurtuje mnie od dawna. Jak to jest? Jadę do teatru ledwo żywy, przebieram się w garderobie kaszląc i kichając, staję za kulisami, by za chwilę wejść na scenę i pozostać na niej bez przerwy, aż do końca przedstawienia („Moja córeczka”) i kiedy gaśnie światło….choroba znika! Nagle nic mnie nie boli, a postać którą gram (Henryk) nie ma żadnych objawów przeziębienia. Nie rozumiem tego. Skąd mój organizm wie, że teraz nie jestem sobą, tylko kimś innym, kto nie jest chory? Czy koncentracja na graniu Henryka powoduje podświadome usuwanie elementów dla tej postaci zbędnych? Tak chyba nie jest, bo jestem typem aktora, który raczej kontroluje to co robi na scenie. Nigdy nie pozwalam sobie na „zagranie się”, czyli przekroczenie granicy, za którą nie ma już aktorstwa, tylko lawina niekontrolowanych emocji, które zamiast uwiarygodnić postać obnażają  bezradność aktora wobec niej, bo ujawniają jego prywatność. Jeśli nie to, to co? Słyszałem o aktorach, którzy zmarli dopiero po opadnięciu kurtyny, choć według lekarzy powinni nie żyć od kilkunastu minut. Dzisiaj ciągle czuję się fatalnie, ale wiem, że wieczorem na scenie, znowu będę zdrowy. A może już są jakieś kompetentne badania na ten temat, tylko ja nic o nich nie wiem?

 
« Powrót
 

© 2002 - 2014 Copyright by Artur Barciś. Wszelkie prawa zastrzeżone.