Zdjęli mi gips. Tak naprawdę, to nie był gips tylko takie niebieskie coś, co spełnia tę samą funkcję, ale jest lżejsze i bardziej estetyczne. Zdęli przed czasem, na moje życzenie. Nie wytrzymałem. |
Wiem, że ryzykuję, ale nie dałem rady być dłużej tymczasowym inwalidą. Poza tym lekarze mówią, że ryzyko nie jest zbyt duże, jeśli będę uważał i oszczędzał tę nieszczęsną stopę. Obiecałem (im i sobie), że będę. Jutro muszę (chcę!) zagrać 2 spektakle "Dziwnej pary" w Białymstoku i zrobię wszystko, żeby mojej nodze nie stała się znowu krzywda. Tylko, co to znaczy wszystko? Noga mnie boli, więc nie mogę chodzić normalnie. Felix, którego gram, nie ma takiej przypadłości, więc będziemy musieli z Czarkiem (Żakiem) jakoś to uzasadnić. Znamy się od lat, więc coś tam wymyślimy. Pewnie trochę zmienimy sytuacje, żeby mój Felix nie biegał tak gwałtownie i jakiś mały tekst w stylu; Co tak kulejesz?- A nic, podknąłem się na schodach"- i publiczność zrozumie, a może nawet nagrodzi nas brawami. Tak będzie jeśli ból będzie "do zniesienia". A jeśli nie będzie? Jeśli w emocjach, a jest ich w tym spektaklu niemało, zapomnę o stopie i podobnie jak w TzG nagle poczuję, że "stanąłem na gwoździu"? Przerwać przedstawienie, czy grać dalej udając, że nic się nie stało? Żelazną zasadą teatru jest, nie pokazywać swojej prywatności. Widz nie chce wiedzieć, że boli mnie głowa, czy zdechł mój ukochany pies. Tyle, że takie problemy jestem w stanie przed widzem ukryć. Co mam zrobić jeśli poczuję ból, którego ukryć nie dam rady ? Oddać ten ból Felixowi i (wiedząc, że publiczność to wie) grać dalej, czy przerwać przedstawienie i nie epatować widza swoim nieszczęściem, psując mu wieczór ? Sam nie wiem. Jestem aktorem ponad 30 lat, ale taka sytuacja może mi się zdarzyć pierwszy raz w życiu. Mam nadzieję, że nie będę musiał jej doświadczyć. Ale co zrobić jeśli będę musiał ? |