Biorąc pod uwagę konsekwencje, zabawa udała się...średnio. Mam złamaną kość śródstopia i na co najmniej 4 tygodnie muszę wycofać się z zawodu. Noga w gipsie, praktycznie powinienem siedzieć w domu i się nie ruszać.Odwołane spektakle (Capitol, Ateneum, Polonia), imprezy które miałem prowadzić, spotkania, wszystko. Mimo to nie żałuję tej przygody. Poznałem cudowną dziewczynę, która nauczyła mnie rzeczy, o które sam siebie nie podejrzewałem. I nie mam na myśli tylko kroków, czy tanecznych gestów. Paulina pokazała mi, jak można panować nad swoim ciałem. Jak, jeśli się chce, można pokonać każdą swoją słabość. Jak z pokorą przyjmować niesprawiedliwe oceny jurorów. Z racji wieku i doświadczenia, wydawałoby się, że to ja pownienem ją uczyć życia, a stało się odwrotnie. Paulinko, dziękuję Ci za to wszystko. Na dodatek, okazało się, że przyjaźń między młodą i niezwykle atrakcyjną kobietą, a starszym męższczyzną jest możliwa, bez najmniejszych podtekstów. Tu podziękuję...sobie. Zabawa udała się średnio, bo ten konkurs jest bardzo niesprawiedliwy, a to jest mało zabawne. W męskiej garderobie został już tylko jeden uczestnik ( a i on zapewne odpadnie w następnym programie) i to nie jest przypadek. W tańcu zawsze (a w standardowym całkowicie) prowadzi mężczyzna. Jeśli mężczyzną jest zawodowy tancerz, to jest oczywiste, że naprawi wszyskie błędy swojej "gwiazdy". W drugą stronę to nie działa. Jurorzy nie biorą tego pod uwagę. To była kolejna lekcja pokory. Słyszeć o swojej mozolnej pracy: "beznadziejnie", "kiepściutko","słabo", "nie pytaj mnie jakim jesteś tancerzem" itd. wobec milionów ludzi, to było dla mnie nowe doświadczenie. Jeszcze nie wiem, czego mnie nauczyło. A może wiem, ale boję się przyznać nawet sam przed sobą. Tak, czy inaczej jest już po zabawie. I bardzo dobrze :) |